MACIERZYŃSTWO POZBAWIONE LĘKU

Dziś wiem, że wraz z odcięciem pępo­winy nożyczkami położnika nie ustaje najsilniejsza z matką więź. Uschnięty kikut pępowinki – to tylko pozosta­łość tego, co łączyło matkę i dziecko w czysto fizycznym znaczeniu, pozostałość uświadamiająca fakt, że nie prze­cięto tej niewidzialnej nici, którą płynie – i płynąć będzie tak długo, jak będzie to potrzebne – ciepło, bezpieczeń­stwo, tkliwość, schronienie. Starałam się, by moje macierzyństwo pozbawione było lęków, nasłuchiwań i zbędnych działań, które zabierają tak bardzo niepotrzebnie wiele uwagi, czasu i radości. Coraz częściej zdarzały się chwile, gdy odprężona, z ciszą i pogodą w sercu, oddawałam się rozmyślaniom nieomalże filozoficznym. 

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Witaj na moim serwisie! Strona w całości poświęcona jest rodzinie i dzieciom. Znajdziecie tutaj wiele artykułów parentingowych. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta strona i zostaniecie na dłużej!
error: Content is protected !!