MALEŃKA ISTOTA

Patrzyłam na maleńkie dziecko, ssące łap­czywie moją pierś, z której, tak hojnie płynęła ta „biała krew”, zasilająca wszystkie komórki żywej, ludzkiej istoty. Wydawało mi się, że ten mały człowieczek wtulony jest tak bardzo w moje ciało i tak zachłannie żąda należnej mu daniny, że odległa jest jeszcze od nas ta chwila, gdy dziecko pojmie, że ja i ono to nie jest nierozerwalna całość, że przynależy do siebie. Gdy zacznie odróżniać „ja” od „nie ja”, gdy pojmie, gdzie kończę się ja – matka, moje ciało, myśli i działanie, a zaczyna ono, Ewa, moja córka, człowiek, którego urodziłam.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Witaj na moim serwisie! Strona w całości poświęcona jest rodzinie i dzieciom. Znajdziecie tutaj wiele artykułów parentingowych. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta strona i zostaniecie na dłużej!
error: Content is protected !!